Życie

NASZE 2 lata

Trochę jak w życiu. Czasami musi mnie zatrzymać, żebym tak nie pędziła, abym mogła trochę odpocząć.

Nie ma idealnych związków.

Mój też taki nigdy nie był, nie jest i nie będzie. W końcu to niemożliwe. Może to i lepiej? czy nie byłoby zbyt nudno, gdyby było idealnie?

Z góry bądźmy tego świadome, z kimkolwiek się nie zwiążemy idealnie nie będzie.

Mimo wszystko może być pięknie, wyjątkowo i inaczej.

Kolejny post poświęcam sobie samej, a raczej mojemu małżeństwu. Cieszę się, że za 10 lat będę mogła tu wrócić i zobaczyć czy coś się zmieniło czy nadal jestem tak samo szczęśliwa.

Dziś nasza rocznica ślubu. Dopiero druga! Nie zliczę ile razy usłyszałam od innych, że zobaczymy za 10 lat. Ile razy usłyszałam, że pogadamy jak będę miała dłuższy staż. Jak będziemy mieli dzieci. Dopiero wtedy zacznie się prawdziwe życie. Jakie to zabawne, gdy wszyscy wokół probują Ci wmówić, że znają Cię lepiej od Ciebie samej i wiedzą jak będzie wyglądało Twoje życie, tylko dlatego, że ich życie właśnie tak wygląda.

No dobra! niech sobie pogadają…a my róbmy swoje.

Może to prawda, że gdy lata wspólne lecą, przychodzą dzieci to wspólne życie się zmienia. Może to prawda, że po kilku latach ta miłość jest inna. Tego nie wiem, jeszcze nie wiem, ale będę dążyć do tego, aby było dobrze. Inaczej, ale też pięknie.

Chcę tylko wierzyć w to, że wszystko zależy od nas ludzi. To jak wygląda nasze małżeństwo zależy tylko od nas. Prawda? ode mnie, od mojego męża. Przecież to my budujemy nasze życie, każdy dzień. My rozwiązujemy kłótnie lub zostawiamy bez komentarza. My rozmawiamy, my znamy się najlepiej, dlatego tylko i wyłącznie zależy to od nas. Nie interesują mnie schematy.

Zawsze to mówię, że jak tylko wierzymy w coś i czegoś bardzo chcemy to tak będzie. Nie tylko w małżeństwie, ale na każdej innej płaszczyźnie.

Teraz zapewne nie jedna z Was, która ma dzieci i problemy pomyśli, że bujam w obłokach, że takie małżeństwo, które będzie mnie cieszyć jest do momentu, kiedy nie mam dzieci, że najgorsze przede mną. Cóż mogę napisać… oby nie.

Może tak jest, nie wiem, tego jeszcze nie wiem, ale chcę wierzyć, że tak nie będzie.

Dokładnie 2 lata temu powiedzieliśmy sobie TAK. W tym dniu byłam pewna, ale trochę przerażona. Ten dzień niczego nie zmienił, poza faktem, że teraz to mój mąż a nie narzeczony.

Miedzy nami jest dokładnie tak samo, a może lepiej.

Przyjaciel, który jest moim mężem. Człowiek, który w 90% rozumie mnie bez słów. Osoba, która chce spełniać moje marzenia, nie ogranicza mnie i czuję przy nim ogromną swobodę i luz. Nie mam żadnych zakazów, nakazów ani presji. Czuję jak bije od niego wiedzą, której mi brakuje a ja uzupełniam tą, której on nie ma. Wzajemna motywacja i energia, którą potrafimy się wymieniać.

Mam od czasu do czasu kłótnię podaną na tacy, często wywołaną na siłę przez mój gorszy dzień, ale takie małe kłótnie to nic w porównaniu do tego ile szczęścia dostaje na co dzień.

Dobra, dobra.. za dużo tych komplementów i przechwalania go.

Piszę to wszystko z 3 powodów.

  1. Chciałabym się pochwalić. Mam ochotę się tym chwalić i nie widzę w tym nic złego.
  2. Chciałabym mieć kolejną pamiątkę w formie postu na blogu, do której kiedyś wrócę.
  3. Najważniejszy punkt – chciałabym życzyć każdej z Was takiego dobrego wyboru.

Wyboru, który teraz jest piękny a kiedyś? Czas pokaże, nie mam zamiaru się zastanawiać. Wyboru, który da Wam więcej niż milion złotych na koncie.

Cieszę się, bo wiem jak ciężkie mamy czasy. Wszystko stało się takie proste do zdobycia, że często nie chce nam się starać. Chciałabym, aby każda z nas była szczęśliwa, tak jak sobie wymarzyła. Bez względu na to czy jesteście razem miesiąc, rok czy 15 lat. Chciałabym abyśmy czuły się wolne w naszych związkach i czuły swobodę ducha. Taki totalny luz.

Przed ślubem i po.

Nie chodzi o to w miłości, żeby dużo mówić i obiecywać, chodzi o tą słowność. O te wszystkie czyny, tego najbardziej potrzebuję, bo dużo mówić może każdy z nas a to co później z tym zrobimy… to jest istotne.

Mój ślub to nie był idealny dzień. To był stres a dopiero później odrobina zabawy i szczęścia, ale ten dzień mimo wszystko zapamiętam na całe życie. Dziś 2 lata i życzę sobie kolejnych 70 lat razem.

A przy okazji pytanie do Was. Ile lat jesteście po ślubie? A jeśli to wszystko jeszcze przed Wami, to czy macie w planach?

Kilka zdjęć w ramach wspomnień. Powodują tyle emocji, kiedy na nie patrzę.

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *